Wysłane przez Help Liberia Foundation, 26 lipca 2006
Zawsze interesowałam się Afryką, a szczególnie ludźmi zamieszkującymi ten kontynent. Afrykańczykami, którzy pomimo skomplikowanych problemów i niezwykle ciężkich warunków socjalnych, są tak niezwykle uduchowieni, radośni, przyjaźnie nastawieni do otaczającej ich rzeczywistości,jakby nigdy nie musieli nieustannie walczyć o przeżycie.
Dla mnie, wychowanej w Europie, przyzwyczajonej do kompletnie innych standardów życia, to optymistyczne i wesołe podejście Afrykańczyków do świata jest niewiarygodne i trudno mi je czasem zrozumieć. Jednakże, właśnie ta ich cecha wykształciła we mnie głęboki szacunek dla mieszkańców Afryki i chęć niesienia im pomocy, w taki sposób jak to tylko możliwe.
Być może właśnie owa chęć pomocy skłoniła mnie do pracy dla Help Liberia Foundation i dołożenia wszelkich starań by pomóc Liberyjczykom, a szczególnie dzieciom. Jednakże, od kiedy zaczęłam pracę w fundacji, niektórzy moi rodacy – Europejczycy - stale zadają mi różne pytania, z których najczęstsze brzmi: „Czy naprawdę warto pomagać Afryce? Dlaczego to właściwie robisz?”
Niektórzy z nich dodają: „Afrykańczycy otrzymali do tej pory tyle pieniędzy, a wciąż zmagają się z gigantycznymi problemami. Po co mam dawać pieniądze na Afrykę, jeśli nie przynosi to do żadnej poprawy, żadnej zmiany na lepsze? Nie pomagaj Afryce. Nie warto!”
W pewnym momencie, zastanawiając się co im odpowiedzieć, przyszło mi do głowy następne pytanie:“Czy przeciętny człowiek, nie bardzo interesujący się Afryką może powiedzieć cos innego? Czy ktoś nie widzi żadnej zmiany na lepsze, a jest nieustannie bombardowany bądź to przerażającymi wieściami z Afryki bądź wiadomościami o sumach przekazanych na pomoc, będzie chciał pomóc Afryce?
Niestety, w większości przypadków odpowiedź brzmi “NIE”. Miliony ludzi, których obraz Afryki jest kształtowany przez zachodnie środki przekazu mogą czuć się zniechęcone i mogą skierować pomoc w inna stronę. Przeciętny człowiek nie ma czasu na przedzieranie się przez setki stron różnych raportów, porównywanie danych statystycznych, „przesiewanie” informacji, jakimi jest zasypywany, by w końcu samemu dojść do tego które z nich są prawdziwe. Przeciętny człowiek nie będzie dociekał kto odpowiada za obecny stan sytuacji w jakiej znajduje się Afryka.
Jeżeli jednak, ktoś zadałby sobie trud by się tej sytuacji przyjrzeć i ją przeanalizować, w sposób obiektywny i bez żadnych uprzedzeń, ten ktoś wkrótce przekonałaby się, że to co jej do tej pory mu mówiono nie odzwierciedla rzeczywistego stanu rzeczy. Z tego właśnie powodu, sądzę, iż zamiast, wahać się czy rzeczywiście pomóc, należy pomagać Afryce, szczególnie jeśli ta pomoc jest skierowana bezpośrednio do ludzi.
W tym miejscu chciałabym przedstawić kilka faktów. Mam nadzieję, iż dzięki nim osoby nastawione pesymistycznie do spraw Afryki zmienią zdanie; wierzę również, że pomogą one przeciętnemu czytelnikowi zrozumieć dlaczego w gospodarce krajów Afrykańskich zauważamy relatywnie niewielki postęp, i kto w rzeczywistości jest za to odpowiedzialny.
Co nam się pokazuje i mówi
Przeciętny Europejczyk widzi Afrykę w trzech różnych sytuacjach. Po pierwsze, gdy toczy się tam wojna, wybucha powstanie, masakruje się ludzi, itd. Po drugie, gdy mamy do czynienia z klęską żywiołową, zwykle z suszą, gdy ludzie umierają z głodu, lub w wyniku epidemii. Po trzecie, gdy istnieje potrzeba pokazania wspaniałej przyrody. Ludzi żyjących w Afryce pokazuje się rzadko, a jeśli już to się zdarzy, zwykle są to filmy obrazujące życie plemienne. Prawie nigdy nie pokazuje się dobrych stron Afryki - jej rozwoju.
Od czasu do czasu biały człowiek robi zestawienia mówiące ile wydano na pomoc Afryce i co do tej pory zrobiono. Na przykład, podczas szczytu G8 w Gleaneagles, ogłoszono, że do roku 2010 pomoc dla Afryki zostanie podwojona, co oznacza, że Afryka otrzyma co roku dodatkowe 25 miliardów dolarów US. Gdy słyszymy 25 miliardów dolarów, wydaje się nam to nieprawdopodobnie dużo!
W artykule zamieszczonym 27 grudnia 2005 roku, w The Washington Post, dotyczącym działań USA w Darfurze, czytamy: „ Stany Zjednoczone wydały prawie miliard dolarów na pomoc uchodźcom i przesiedleńcom; gdyby nie udzielono im pomocy ludzie ci umarliby z głodu.” Miliard dolarów. Mój Boże! Trudno to sobie wyobrazić!
Nader często przytacza się informację opublikowaną 12 października 2005 w „Strategii UE w stosunku do Afryki” - „W 2003 roku pomoc rozwojowa EU na rzecz Afryki wyniosła 15 miliardów Euro.” Po raz kolejny pada słowo „miliard” . Miliardy dla Afryki… miliardy dla Afryki… miliardy… bezustannie dźwięczą nam w głowach. Mogłabym przytoczyć wiele podobnych przykładów.
Większość z tego co słyszymy i co widzimy, ukazuje Afrykę w negatywnym świetle. Nie rozumiem dlaczego tak się dzieje; być może jest to jakaś chęć, jakaś niema zmowa by Afrykę pozostawić w tyle. Nie mówię, że Afryka nie ma swoich własnych problemów- korupcji, wojen, złych rządów, itd., ale Afryka, podobnie jak inne rozwijające się kraje, w wielu przypadkach jest źle traktowana przez kraje bogate.
Pomoc rozwojowa i humanitarna
Bez względu na to jakie wrażenie mogą na nas robić sumy przeznaczone na pomoc, ich blask blednie gdy je zestawimy z przychodem donatorów i ich wydatkami na zwykłe, codzienne życie. I tak, kraje G7 przeznaczają na pomoc najmniejsze sumy, przekazywane przez kraje rozwinięte. Wystarczy powiedzieć, że choć przeciętny dochód na jednego mieszkańca, w tych krajach wzrósł ostatnio o około 8000 dolarów rocznie, suma przeznaczona na pomoc na osobę spadła o 7 dolarów rocznie (z $81 na głowę w 1990 roku do $74 w 2004).
W krajach G7, 2003 roku, wydatki na cele wojskowe, na głowę osiągnęły sumę $927, podczas gdy ODA na głowę wynosiła $74. Według raportu UNDP z 2005 roku :”Na każdego dolara przeznaczonego na pomoc rozwojową, przypada dziesięć dolarów przeznaczonych na cele wojskowe. Stosunek ten wzrasta odpowiednio do 1:13 w Wielkiej Brytanii i 1:25 w Stanach Zjednoczonych.”
W 2003 roku, Kongres Amerykański zatwierdził sumę 151.1 miliarda dolarów na wojnę w Iraku. Wystarczy porównać wydatki. Teraz pomyślcie o dodatkowych 25 miliardach dla Afryki obiecanych przez kraje G8. jeśli podzielilibyśmy owe 25 miliardów przez ilość mieszkańców Afryki, da nam to 31.4 dolara na osobę rocznie, czyli 0.90 dolara na osobę dziennie. Ciekawe?
Pomimo olbrzymich dotacji przeznaczonych przez USA, EU i Wielką Brytanię na pomoc w Darfurze, w maju 2005 racje żywnościowe dla mieszkańców tego rejonu zmniejszono o połowę. Obecnie zamiast wymaganego minimum 2100 kalorii dziennie na osobę, ludzie otrzymują żywność odpowiadającą1050 kaloriom na osobę, w postaci płatków śniadaniowych, mieszanek, oliwy, fasoli, cukru i soli. Według WFP, Stany Zjednoczone przeznaczyły 188 milionów dolarów na zakup pożywienia. Stanowi to jedynie 1/5 zatwierdzonej uprzednio sumy. Na co wydano resztę? Gdzie się podziały pieniądze? Na takie rzeczy przeciętny człowiek nie zwraca uwagi.
Polityka krajów rozwiniętych w stosunku do Afryki – kilka faktów.
Aby poprawić stan swojej gospodarki, wiele afrykańskich krajów zaciąga pożyczki, lub zezwala obcym inwestorom na inwestycje w swoim kraju. By zaciągnąć pożyczkę rządy krajów afrykańskich muszą spełniać pewne wymagania. Jednym z nich jest liberalizacja handlu. Jednakże, jak to udowadnia Christian Aid, przynosi to więcej zła niż korzyści.
W raporcie z badań czytamy: “Liberalizacja handlu kosztowała w ostatnich 20 latach Afrykę sub-saharyjską 272 miliardy dolarów. Jest to suma równowarta sumie, jaką Afryka ta otrzymała na pomoc. Jak widać, pomoc ta stanowiła jedynie rekompensatę strat spowodowanych przez warunki, na jakich kraje te tę pomoc otrzymywały.” Liberalizacja handlu przyczyniła się też do wzrostu bezrobocia i bankructwa wielu lokalnych małych przedsiębiorstw. Czy kiedykolwiek o tym słyszeliście?
Jednak nie jest to jedyny problem niszczący gospodarkę Afryki. Kraje Afrykańskie narażone są na wiele trudności dotyczących wymiany handlowej z krajami rozwiniętymi. Eksportując niektóre towary do dobrze prosperujących krajów, kraje Afrykańskie często muszą płacić wyższe cła niż kraje rozwinięte eksportujące te same towary. Nie trzeba wyjaśniać do czego to prowadzi.
Według Robinah Nyapengdi, z Oxfam, Uganda, w krajach rozwiniętych, na dotacje dla rolnictwa (subsydia) wydaje się miliard dolarów dziennie. W rezultacie, te same dobra produkowane w krajach afrykańskich muszą być często sprzedawane poniżej kosztów produkcji (na przykład bawełna, cukier). Jednocześnie, kraje afrykańskie zmuszone są przez wymogi Banku Światowego i innych instytucji, do otwarcia swoich rynków na tanie subsydiowane towary.
I tak, ludność miejscowa zmuszona jest zaprzestać produkcji niektórych towarów i musi kupować tanią żywność produkowaną za granicą, działanie mające na celu oddaj-mi-pieniądze-wydane-na pomoc. Sprytne?
Choć może wydać się to dziwne, inwestycje w Afryce przynoszą dużo większe zyski niż w krajach rozwiniętych. I choć prawdą jest, że kapitał zagraniczny pozwala zmniejszyć bezrobocie i rozwinąć infrastrukturę, zagraniczni inwestorzy zarabiają w Afryce miliardy, gdyż otrzymują tam niezwykle tanią siłę roboczą. Warunki pracy i system jaki wprowadzają, w większości przypadków przypomina czasy gdy panował tam kolonializm. Czy o tym się mówi?
Z mojego punktu widzenia
Choć prawdą jest, że świat doskonale wie co powinno się zrobić, że wiele zostało zrobione, i na pomoc przeznacza się olbrzymie ilości pieniędzy, oczywistym jest również fakt, iż wiele pieniędzy zostaje zmarnowane, lub mogłoby być wydane w lepszy sposób. Dlaczego? Dlatego:
Poza tym, polityka krajów rozwiniętych w stosunku do Afryki jest nastawiona na jak największy zysk. Kraje te nie robią prawie nic by pomóc państwom afrykańskim polepszyć ich gospodarkę i zmienić sytuację na lepsze, co z kolei po jakimś czasie, uzdrowiłoby sytuację całego kontynentu. Miejmy nadzieję, że to wkrótce się zmieni.
Tak wygląda sytuacja, kiedy przyjrzymy się jej nieco dokładniej. Ale najważniejsi są LUDZIE, po prostu pojedyncze istoty ludzkie. Tak więc przeznaczenie jednego dolara na pomoc jednej osobie, może oznaczać, że zamiast skazać ją na śmierć, ratuje się jej życie. Życie tych ludzi jest także w waszych rękach. Czy chcecie im pomóc czy skazać na powolną śmierć? Na to pytanie musicie sobie odpowiedzieć sami.
Anna Dobrowolska, Prezydent Rady Fundacji HLF
